The Arm

The same Invisible Arm that made post-Communist Poland's police stand down when the designated freaks and brainwashed useful idiots attacked the churches recently. Combined vessels.

DISGUSTING (right on, JW)

The truth goes places


 

Compare with


And now with


The speech Polish Prime Minister Beata Szydło
gave
in the Polish Parliament on May 24, 2017. In
December 2017 in a shady political reshuffle and
in a humiliating fashion a beloved of the “flyover
Poland" Lady Prime Minister was removed from
the top office.


AMERICAA: An Intro to New Writing About Whites in America


 An anonymous Amazon review:

"Racist garbage. White supremacy under the guise of 'understanding.' Absolute trash!"

Sin bravely, enjoy!

* *

For the past half-century America has been ingested by the deadliest enzyme since the forming of the European race: cultural Marxism.

In culture wars, there is no winning without knowing. Ride with the narrator from East Village in NYC to the Bitterroot Valley in Montana for years and with many immersions and knowyour enemy and how he plots.

The author of Americaa knows Marxism when he sees it. He was one of the underground writers and printers under the Soviet variety of Marxist regime. His underground book In Poland
and a literary debut due to heavy censorship (Hello America!)made an instant impact upon publication in 1978, and has become a national classic.

Now the Marxist plague has mutated and eats away at the United States.

America has reacted, of course, although the populist aspect of it came very late, considering that the Frankfurt School took root here in the 1930s. The American voter had slumbered late into the day in this destiny-level case, seemingly unaware that the much avowed, practically indisputable American two-party system had gotten in its both representations under critical control of the same non-democratic and in some aspects non-American forces. That lead brilliant Sam Francis to finally lay it out that there was only one party in America split internally on the abortion issue.


Profesor chciałby uzupełnić listę [kanonu lektur szkolnych] o pozycje trochę zapomniane lub z różnych względów przemilczane, takie, co do których nie ma wątpliwości, że są wybitne, ważące dla literatury, dla naszego sposobu myślenia, dla rozwoju młodego człowieka. Wymienia tutaj książkę Tadeusza Korzeniewskiego W Polsce.


Ta książka jest jak sidolówka wrzucona w polskie bagno, w które, niczym słomiane chochoły, powtykano „autorytety moralne". Mam nadzieję, że je rozpieprzy.







INTERNAUTA O RECENZJI DO WYOMING W „NOWEJ KONFEDERACJI
Usiłowanie okiełznania drętwym "uczonym" gadulstwem czegoś ŻYWEGO (wibrującego, świdrującego, parzącego). Płomienia.




Gang z Czerskiej a dowództwo Powstania Warszawskiego

[ trzeci tekst ocenzurowany ukryciem przez Salon24.pl w 2011 ]

The Bolsheviks got their ass kicked by the Poles
when they invaded Poland in 1920, but they have
since regrouped, reidelologized, reterritorialized,
and trash the Western world (their wet dream
since inception) today to no end.
Kiedy zacząłem wchodzić w środowisko tzw. opozycyjnej Warszawy w roku 1977, mój młodzieńczy idealizm nakłaniał mnie, abym na poznawane dzieci ex-KPPowców, na tzw. pokolenie Marca '68, patrzył jak na kompletnie nowych ludzi w stosunku do ich zdradzieckich – względem nas Polaków, dziś lepiej podkreślić, bo wiemy przecież jak oni dla siebie kombinują – ojców. Nie obciążał ich winą w tym względzie. Wspomagało mnie w tym oczywiście nasze charakterystycznie polskie ukształtowanie w dobrotliwym katolicyzmie, nasiąknięcie od becika personalistyczną a więc a-trybalistyczną teologią.

Ale już trzy-cztery miesiące kręcenia się po warszawskim opozycyjnym podwórku nawet młodemu idealizmowi wystarczyły. Wiosną 1978 wypowiedziałem się publicznie: „...Bóg mi świadkiem żadnych semitów nie jestem wrogiem – ale jestem nieprzejednanym wrogiem antypolonów (i antysemitów też)” (Zapis nr 6, 1978). Kiedy stawiałem w rękopisie słowo 'antypolonowie', byłem przekonany, że je właśnie wymyślam, dając nazwę wyraźnie odczuwalnemu antypolskiemu impulsowi w nastawieniu żydowskich opozycjonistów, i ich filosemickich groupies. Nikt z kim rozmawiałem nie używał wtedy tego słowa jeszcze, ani ja przynajmniej nie widziałem go nigdzie w druku.

Wzlot i rejterada Salon24.pl

Wszystkie aspekty, całość polskości winna być przedmiotem otwartego dyskursu – a nie jest. W 2011 Igor Janke i Radosław Krawczyk, proprietorzy Salonu24.pl, ocenzurowali mnie – drukarza NOWej, autora podziemia antykomunistycznego 1976-81 – przez ukrycie 3 tekstów. Zaczęło się od wpisu „Ubeckie fundamenty Czerskiej” i już w tym punkcie zdecydowałem, że zamykam bloga na Salon24.pl. Chciałem jednak mieć pewność, że nie był to przypadkek wynikły może z dezorientacji podległych adminów. Dałem dwie dalsze notki w "ukrywanym" temacie i było to samo, cenzura przez schowanie. Trzy to już świadoma polityka redakcyjna. Potrzebne mi to było by bez wątpliwości móc publicznie stwierdzić: oszust narodowy Igor Janke i oszust narodowy Radosław Krawczyk. 

Kto ich goni po buszu... W jakimś sensie "proroczy" (to mi dość łatwo przychodzi) był mój pierwszy post na Salon24.pl w 2008 pt. "W Polsce, w Seattle, w centrum" >>

Poniżej kopia 100/100 pierwszego tekstu ocenzurowanego „ukryciem” w 2011 na Salon24.pl:

CENSORED: From USSR to Twitter Same Same Bolshevik Crap


1970s Poland:


WARSAW 1978. Printing the underground lit.


Brezhnev:


CRIMEA 1979: What's the matter with you, Ed, I hear somone's writing
the truth over in your ward! I'm getting on a plane right now!


Gierek:


WARSAW 1979: My apology, Lonya, it will never happen
again! We've canceled him.



https://catalog.loc.gov/vwebv/search?searchCode=LCCN&searchArg=83127138&searchType=1&permalink=y
shucks!
Warsaw 1981
London 1982
Kościelski Prize 1984
Library of Congress 2020


* * * * 

Polska przypomniała o W Polsce

Na portalu Instytutu Literatury nowynapis.eu szkic o Solidarności w prozie. Książki z "S" w środku napisane przed stanem wojennym; w latach 80.; w latach 90.; i "w wieku XXI". W Polsce podchodzi pod "przed stanem", "w wieku XXI", a nawet przed "S", czyli jak zwykle bestia.

Taka scena: lato 1983, słonecznie, Nowy Jork, idziemy 59-tą Ulicą z J. Głowackim i Sawkami (Jan) do kogoś na Upper West Side. Mijamy Hotel Plaza (3 lata później będę tu busboyem), ja i Głowacki jakoś tak zostajemy w tyle, do mnie on: "Wiesz, opiszemy siebie nawzajem i tak to się skończy". Dla niego to był czas nerwów, kontakty, agenci, New York Timesy, wóz przewóz.

"Dla mnie najważniejsze, żebym się w coś za wcześnie nie ............." naturalnie mi się odpowiedziało.

I to była ta różnica, nie opisaliśmy się z Głowackim, bo nie konkurowaliśmy o to samo terytorium. Ja to już przeczuwałem (i tylko przeczuwałem), on dalej myślał Warszawą. Moje terytorium (nie, nie tytuł, trzeba przeczytać w środku, dupki).