16.8.17

White America’s Nationalistic Upheaval Is Too Base-Germanic...

…that's one reason it has such a hard time getting its act off the ground.

<>

I was in a revolution, big revolution, played an active part in it


With that behind my belt, here’s my take on the American Revolution 2.0:

White Americans have and will have a problem with over-Germanization of their nationalistic upsurge, Americans of German ancestry being the sturdiest ethnic component among white Americans today. The "alt-right" movement, which came to the national attention in the 2016 presidential election, gushed out of America's Germanic id in relevant part. The "Hail Trump!" post-election jollity, the "lügenpresse" and similar dog-whistling, came out of that Wotan bag. This preempts and discredits a broader integration of ethnic Euro-Americans, whose common cause is yet to be worked out. Of course, the primitive bit within the Germanic id-Wotan isn't going anywhere, all is not dead which lies buried. But it needs to be confronted, held down, and deprived of vitality through the rising white (ethnic) nationalism's greater strength.

Then you had sensible Bill Buckley. The sensible Bill Buckley and his "modern American conservatism," in which he threw consumerist antisemitism under the bus. Damn right thing to do about those outlier power-trippers running around with a lit match and blustering, "I'll set the flames of antisemitism to you, Jews, I'm Power, fear Me!" At the same time, it was an inordinate mistake to cut off the natural defenses―sacred as such―we ethnic Euros construct organically against Jewish group-jamming of our hubs.

Don't get deluded, white man, no political action will solve your present existential problem. A successful political action will flow out of the cultural-spiritual remake of the European peoplehood, not earlier. Brace up for 100 years long march through the minds and souls of ethnic Euros in America and worldwide. And it ain't gonna be pop-cultural march either, make no lazy mistake.

The best which can be done from now on is to work toward cultural separation of white Americans, so they’ll be getting water of life at a separate cultural fountain, instead of becoming new slaves. I got it straight from the horse’s mouth, from the Lady in the Harbor that is, when I was leaving New York. I swam up to the Statue, popped this question to her. I knew her, I was at her 1986 centennial bash. I jumped into the water just as I stood in Battery Park, sneakers and all, to show how serious I was. The answer she gave me was equally serious, and that’s what I’m now saying.

Cheers

18.3.17

SEATTLE

Lubię jechać z Seattle do Bellevue. Jest zazwyczaj rano i dzień jest przejrzysty. To dziwne, wielu powie, Seattle słynie przecież z dni deszczowych i jeszcze więcej pochmurnych. Owszem, tak było kiedy tu przyjechałem w grudniu 1998, padało i nie przestało padać chyba do kwietnia. Ale ostatnio jakoś nie, jest często słonecznie jak dziś, może dlatego że jest lato i tak się wydaje.

Kiedy jadę autobusem 271 z Seattle do Bellevue i czytam na tablecie coś ciekawego, mam świadomość, że na prawo jest góra i ciągnie mnie żeby na nią spojrzeć. Podnoszę głowę, patrzę, często aż góra schowa się za Medinę. Schowa a ja dalej o niej myślę, nawet kiedy zjedziemy już z mostu...

Lake Washington, Medina, Mt. Rainier, Seattle

MARKSIZM KULTUROWY

Pakietem zewnętrznym zdobyczy mojej "monomitycznej" podróży nazwać można szereg tłumaczeń jakie opublikowałem w latach 2005-2008, tj. zanim zacząłem dostarczać pakiet wewnętrzny czyli Do Wyoming...Seattle... Wyselekcjonowane 10 lat temu tłumaczenia nadają się jak najbardziej do dzisiejszej rozróby głównej w polityce, kulturze i ogólnie naszej cywilizacji etnicznych Eurów. Dziesięć lat temu dla Polaków mainstreamowych było dużo za straszno na takie ustawki, dziś jest lepiej:



Przerzut "prawicowy":