18.3.17

SEATTLE

Lubię jechać z Seattle do Bellevue. Jest zazwyczaj rano i dzień jest przejrzysty. To dziwne, wielu powie, Seattle słynie przecież z dni deszczowych i jeszcze więcej pochmurnych. Owszem, tak było kiedy tu przyjechałem w grudniu 1998, padało i nie przestało padać chyba do kwietnia. Ale ostatnio jakoś nie, jest często słonecznie jak dziś, może dlatego że jest lato i tak się wydaje.

Kiedy jadę autobusem 271 z Seattle do Bellevue i czytam na tablecie coś ciekawego, mam świadomość, że na prawo jest góra i ciągnie mnie żeby na nią spojrzeć. Podnoszę głowę, patrzę, często aż góra schowa się za Medinę. Schowa a ja dalej o niej myślę, nawet kiedy zjedziemy już z mostu...

Lake Washington, Medina, Mt. Rainier, Seattle

MARKSIZM KULTUROWY

Pakietem zewnętrznym zdobyczy mojej "monomitycznej" podróży nazwać można szereg tłumaczeń jakie opublikowałem w latach 2005-2008, tj. zanim zacząłem dostarczać pakiet wewnętrzny czyli Do Wyoming...Seattle... Wyselekcjonowane 10 lat temu tłumaczenia nadają się jak najbardziej do dzisiejszej rozróby głównej w polityce, kulturze i ogólnie naszej cywilizacji etnicznych Eurów. Dziesięć lat temu dla Polaków mainstreamowych było dużo za straszno na takie ustawki, dziś jest lepiej:



Przerzut "prawicowy":