Polska przypomniała o W Polsce

Na portalu Instytutu Literatury nowynapis.eu szkic o Solidarności w prozie. Książki z "S" w środku napisane przed stanem wojennym; w latach 80.; w latach 90.; i "w wieku XXI". W Polsce podchodzi pod "przed stanem", "w wieku XXI", a nawet przed "S", czyli jak zwykle bestia.

Taka scena: lato 1983, słonecznie, Nowy Jork, idziemy 59-tą Ulicą z J. Głowackim i Sawkami (Jan) do kogoś na Upper West Side. Mijamy Hotel Plaza (3 lata później będę tu busboyem), ja i Głowacki jakoś tak zostajemy w tyle, do mnie on: "Wiesz, opiszemy siebie nawzajem i tak to się skończy". Dla niego to był czas nerwów, kontakty, agenci, New York Timesy, wóz przewóz.

"Dla mnie najważniejsze, żebym się w coś za wcześnie nie ............." naturalnie mi się odpowiedziało.

I to była ta różnica, nie opisaliśmy się z Głowackim, bo nie konkurowaliśmy o to samo terytorium. Ja to już przeczuwałem (i tylko przeczuwałem), on dalej myślał Warszawą. Moje terytorium (nie, nie tytuł, trzeba przeczytać w środku, dupki).

_____________________________
aktualizacja 2.10.2020:

W Polsce wiecznie żywa (fragment rozdz. "Dlaczego napisałem W Polsce"):
      W każdym razie maszynopis odesłano...
      Uderzyliśmy wtedy do GTGP.
      GTGP czyli Gdańskie Towarzystwo Grafomanów i Pieczeniarzy, stłoczone w owym czasie mocno wokół etatów projektowanego kwartalnika „Pónkt”, o tak, Gdańskie Towarzystwo zajęło się moją sprawą. Świetnie, świetnie, bardzo dobrze, młody prozaik, Wybrzeże, popieramy, jak najbardziej – a nie ma pan czegoś innego? Mówię że mam, owszem, ale jeszcze gorsze polityczne świństwa. Mało co im te etaty z rąk nie powypadały, jak to usłyszeli. Nie, co pan, tu nie chodzi o politykę, wcale, my tak tylko, artystycznie proza wydaje się nie tego, nawet fragmentu. A poza tym opłaca się czasem nie mówić wszystkiego, po co zaraz, i tak biedna ta nasza kultura, robiemy co możemy. Niech pan coś innego, tu coś jakby artystycznie niewygrane. [pierw. Zapis nr 6, 1978]


Taki email wysłałem 28.08.2020 do redakcja@instytutliteratury.eu po przeczytaniu "Szli przez noc":
Zauważyłem, że napisaliście o W Polsce, moja notka o tym. Jak chcecie mogę przysłać tekst (po polsku) do "NN", jest prawie tak dobry a może nawet właściwie jeszcze lepszy niż "Epifania pornografa", która poszła kiedyś w "44". Tekst nawiązuje do dialogu jaki wynikł między mną a Januszem Głowackim w Nowym Jorku (vide notka). Jakieś 40% objętości tekstu Adama Leszkiewicza, 2 tys. słów.